jacektacik.pl

podróże

„To już chyba powinno być z górki”

Najtrudniejsze było pierwsze spotkanie. Z człowiekiem, który umierał. Albo pierwsza podróż. Do ludzi, o których nikt już nie pamiętał. Jak myślę o minionych trzech latach, mam przekonanie, że przytrafiła mi się przygoda życia. Podróż do przeszłości.

Dwadzieścia sześć intrygujących, tajemniczych, czasem pogubionych, a czasem charyzmatycznych i inteligentnych osób. Czterdzieści pięć tysięcy przejechanych kilometrów. Kilka krajów, kilkanaście miast.

Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail
Przeczytaj »

Sztuka to jabłko. MoMA w Nowym Jorku

Plastikowy filar. Na nim – zielony owoc. Podpis: jabłko. Autorka instalacji: Yoko Ono, żona Johna Lennona. Setki tysięcy turystów z całego świata – przy okazji pobytu w Nowym Jorku – odwiedzają Muzeum Sztuki Nowoczesnej na Manhattanie. Jabłko – przynajmniej na razie, bo jest częścią wystawy czasowej – to jego ważniejszy punkt. O co w nim chodzi? Prawie nikt nie wie, ale co z tego? W MoMA po prostu trzeba być. Bo wypada.

Muzeum powstało w 1929 roku z inicjatywy żony Johna D. Rockefellera. Znajduje się zresztą przecznicę od Rockefeller Center. Ogromny kompleks budynków, w których są eksponaty z pogranicza architektury, filmu, mediów i fotografii. Bilet: 25 dolarów, ale jest sposób, żeby dostać go za darmo. W każdy piątkowy wieczór, po odstaniu dwukilometrowej kolejki (sic!), zwiedzanie MoMA jest gratis.

Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail
Przeczytaj »

Kolej za pół ceny. Wynalazek z Polski

Nie rozumiem malkontentów, którzy zżymają się na wysokie ceny biletów kolejowych w Polsce. Przecież pociąg to najtańszy środek transportu w naszym kraju. Wiem, bo w ostatnim miesiącu mogłem się o tym przekonać dwa razy. Trzeciego razu już nie będzie. To moja ostatnia podróż PKP Intercity.

Bilet z Wrocławia do Krakowa kosztuje 40 złotych. Mam miejscówkę 85 od okna, w wagonie numer 14. Miejsce jest wirtualne, w rzeczywistości nigdy nie istniało. Konduktor: „Zgłaszaliśmy problem, ale system nie czyta tego wagonu”. Usiadłem w przedziale restauracyjnym. Tutaj nie ma numerowanych miejsc. Żeby zająć swój skrawek, trzeba jednak wydać pieniądze na kawę, ale to przecież zaledwie kilka złotych.

Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail
Przeczytaj »

Pociąg do gadania. Z Chin do Polski

china_pociag

W przejściu między wagonami wisiało mięso. Tańczyło w rytmie toczącego się leniwie pociągu. Na podłodze siedziała stara wieśniaczka. Siłowała się bezradnie z kością, która była większa od jej ręki. Zapadł zmrok. Jednostajny stukot kół maszyny usypiał pasażerów. Zasnąłem.

Kiedy otworzyłem oczy, na ziemi walały się puste butelki, opakowania po słodyczach i kawałki chleba. Na spodniach miałem porozrzucany popcorn. Zniknęła stara wieśniaczka, nie było już mięsa. Przyszła sprzątaczka, która – prawie jak spychacz – zgarniała odpadki w jedno miejsce. Miała miotełkę splecioną z kawałków gałązek. Znowu poczułem, że odpływam.

Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail
Przeczytaj »

Puszczeni z dymkiem. Zakaz palenia

Mały bar w tokijskiej dzielnicy biznesowej. Z mojej lewej siedzi grupa uśmiechniętych Japończyków. Wszyscy palą. Stolik obok – młoda para. Też w chmurze dymu. Można by siekierę powiesić. W Japonii wszyscy palą w restauracjach i pubach, bo na ulicy, w tak zwanej przestrzeni publicznej, zabrania tego prawo.

Japończycy mają obsesję na punkcie ochrony środowiska, ale w tym przypadku nie chodzi o zanieczyszczenie powietrza. Powód jest bardziej banalny. Pracownik ambasady Polskiej w Tokio tłumaczył mi, że mieszkańcy tego ogromnego miasta – sunąc codziennie w tłumie do i z pracy – po prostu się przypalali.

Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail
Przeczytaj »

Okno na ścianę. Jaki masz widok z hotelowego pokoju?

Za chwilę wakacje. Najlepsze oferty first minute już wyprzedane. Biura podróży zaczynają kusić ostatnimi miejscami w luksusowych hotelach z widokiem na błękitne morze, złocistą plażę lub romantyczną panoramę miasta. W katalogu wszystko się zgadza. Na miejscu – już nie. Ile razy przez to przechodziliście? Ja przynajmniej kilka. Co zrobić, żeby nie dać się oszukać?

Hotel Anahi w Rzymie, niedaleko Piazza del Popolo, oczarował mnie małym balkonem z rozstawionymi krzesłami i okrągłym stolikiem. Mnóstwo kwiatów, słońce i widok na kolorowe, lekko „zmęczone” kamienice. Doskonałe miejsce na poranne cappuccino i śniadanie, a po wielogodzinnym zwiedzaniu – na lekturę książki, albo po prostu na drzemkę. Dlaczego nie spróbować?

Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail
Przeczytaj »

Miała być Diana, a jest Charlotte. Royal Baby 2

Presja była ogromna. Pod szpitalem św. Marii w Londynie grupa oczekująca na narodziny dziecka przekonywała mnie, że musi urodzić się malutka Diana. „Na cześć księżnej Diany. Ona zawsze chciała mieć dziewczynkę. William i Kate powinni nadać swojej córce imię po jej babci”.

Dwa dni po narodzinach dziecka ogłoszono, że dziewczynka będzie się nazywać Charlotte Elizabeth Diana. Bukmacherzy mieli rację. Imiona małej księżniczki nawiązują do imion jej dziadków i prababci: Karolina po dziadku, księciu Karolu, Elżbieta po prababci, królowej Elżbiecie II, a Diana po babci, tragicznie zmarłej księżnej Dianie.

Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail
Przeczytaj »

Epoka lodowcowa. Koniec kwietnia w Szkocji

Szkoci to prawdziwi twardziele. Od miesiąca chodzą w krótkich rękawkach. Trochę ryzykują. Stare szkockie powiedzenie mówi: „Jeśli nie podoba ci się pogoda, poczekaj minutę”. Pogoda w Szkocji potrafi się zmienić w sześćdziesiąt sekund, nawet jeśli nikt na nią nie narzeka.

Z Glasgow do Eaglesham, małego miasteczka na zachodnim wybrzeżu jest kilkanaście kilometrów. Droga jest dobra, trochę kręta, ale pokonaliśmy ją w pół godziny. Za oknem samochodu zielone pagórki i tysiące leniwych owiec. Słońce! Kilkanaście mil dalej zupełnie inny krajobraz: szaro i deszczowo. Kiedy dojechaliśmy do celu, miasteczko znajdowało się pod śniegiem. Koniec kwietnia, w Polsce – słońce!

Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail
Przeczytaj »